poniedziałek, 8 maja 2017

kuracja która odmieniła moje włosy

Próbowałam z różnymi rodzajami oleju....od kokosowego poprzez rzepakowy aż do najzwyklejszego słonecznikowego.. aż w końcu znalazłam, swoją perełkę... OLEJ LNIANY.


Cudotwórca? bez wątpienia go tak nazywam, nie przypuszczałam że da on aż takie efekty.
Przy pierwszym olejowaniu nie obyło się bez wpadek, następne też nie były spektakularne, myślałam że to jednak wina włosów (wysokoporowate). . Aż w końcu nauczona doświadczeniami, udało się, i efekt pojawił się natychmiast, włosy lśniące, gładkie iiii mniej puszące się. Może po nałożeniu włosy nie wyglądają zbyt cudownie ale po zmyciu, efekt olśniewający
Olej na początku stosowałam raz w tygodniu przez około  miesiąc?  czyli ok 4-5 razy, teraz używam go jak mi się przypomni, a że bardzo go lubię to często do niego wracam, minimum raz w miesiącu.
Najważniejsze w tym zabiegu to nie przesadzić z ilością oleju, najlepiej nalać trochę na dłoń i rozprowadzać po kolei, następnie rozczesać włosy grzebieniem, spleść warkocz i potrzymać godzinkę ewentualnie dwie. Są też osoby stosujące je na całą noc, u mnie ta metoda jakoś nie może przejść. By zmyć olej używamy szamponu bez SLS (żeby silny szampon nie zmył całego oleju). Ja używam  szamponu z ALLERTY dostępny w Rossmanie. Dla pewności nakładam go dwa razy, i w tym wypadku nie na sam skalp całe włosy,  następnie używam odżywki. (OMO)
Dzięki OMO i olejowaniu moje włosy stały się po prostu inne, są zdrowe, miękkie, lśniące mniej się puszą i co najważniejsze nie wyglądają jak typowe siano. A przy falowanych włosach na prawdę trudno o ładny wygląd. Zwłaszcza kiedy włosy żyją swoim życiem, i mają wieczną imprezę. Więc każdy ucieka gdzie mu się podoba. A teraz chociaż razem, czy im się to podoba czy nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz